papier elektroniczny
Data: 18 listopad 2008
Identyfikator: 081206
Wraz z postępem technologicznym stare rozwiązania zostają wyparte przez ich nowsze, bardziej dopracowane, szybsze i wygodniejsze odpowiedniki. Jednak wprowadzenie nowego produktu rzadko kiedy przynosi tak wielkie zmiany jak te, które pojawią się wraz z popularyzacją papieru elektronicznego.
Strona 1 z 2
|
Nietypowe zastosowania
|
Elektroniczny papier już dziś znajduje całkiem nietypowe zastosowania. Korporacja Seiko Epson zaprezentowała np. unikatową linię zegarków, których cyferblat wykonany jest właśnie w technologii e-papieru. Oznacza to, że możemy wybierać między kilkoma różnymi wariantami cyferblatów i zmieniać je zawsze wtedy, kiedy mamy na to ochotę.
Innym ciekawym urządzeniem korzystającym z zalet tej technologii jest telefon komórkowy Motorola F3. Dzięki zastosowaniu elektronicznego papieru grubość urządzenia wynosi zaledwie 9 mm, a przy tym jego energooszczędność jest na bardzo wysokim poziomie. Jeszcze innym przykładem jest pendrive firmy Lexar. Model Jumpdrive Mercury zawsze pokazuje na procentowym pasku, jak bardzo wypełniony jest danymi.
|
Pisząc o papierze elektronicznym, mamy na myśli pewien rodzaj elastycznego ekranu, którego wygląd i możliwości zbliżone są do tradycyjnego arkusza papieru. Oznacza to, że prezentowane na nim treści muszą być dostępne w czasie porównywalnym do wertowania gazety czy książki. Elektroniczny papier powinien też wyświetlać obraz o bardzo dobrym kontraście (bez męczącego wzrok podświetlenia ekranu) i wysokiej rozdzielczości (bez widocznych pikseli). A co ważne, prezentowane treści muszą być czytelne pod dowolnym kątem zarówno w pełnym słońcu, jak i półmroku, czyli tak jak ma to miejsce w przypadku tradycyjnego papieru.
Niestety, bardzo trudno stworzyć urządzenie, które będzie miało wszystkie wspomniane wcześniej cechy, a dodatkowo było poręczne, niezawodne i energooszczędne. Dlatego ciągle o nim mówimy, ale jeszcze nie doświadczamy e-papierowej rewolucji.
Pierwsze projekty
Prace nad papierem elektronicznym trwają od lat 70. ubiegłego wieku. Pierwsze działające urządzenia tworzył Nick Sheridon w centrum badawczym firmy Xerox. Jego wynalazek bazował na miniaturowych kulkach magnetycznych umieszczonych pomiędzy dwiema foliami, z których jedna przewodziła prąd elektryczny. Mechanizm działania takiego papieru był bardzo prosty. Wszystkie kuleczki były dwukolorowe, z jednej strony białe, z drugiej – czarne. Dzięki punktowemu polu magnetycznemu emitowanemu przez odpowiednio przygotowaną folię wybrane kulki ustawiały się czarną stroną do powierzchni, a w efekcie powstawały litery, wyrazy i całe zdania. Podstawową wadą tego rozwiązania była jednak niska rozdzielczość i jakość prezentowanych treści.
|
Dwadzieścia lat później swój e-papier zaprezentował Joseph Jacobson, założyciel firmy
E-ink. Jego rozwiązanie także bazowało na sterowaniu mikroskopijnych kulek za pomocą punktowego pola elektrycznego. Poruszały się jednak nie całe kulki, tylko zawieszone w czarnym oleju, naładowane elektrycznie drobiny. Po przyłożeniu prądu lądowały one na dnie kapsułki, uwidaczniając kolor oleju. Dodatkowo wszystkie kuleczki umieszczone były na elastycznym podłożu, co znacznie przybliżyło nas do uzyskania giętkiego e-papieru. Problemem był jednak bardzo nietrwały obraz podatny nie tylko na wstrząsy, ale też działanie zewnętrznego pola elektrycznego.
Gdzie jesteśmy?
Pod koniec lat 90. Jacobson zaprezentował udoskonaloną wersję tego rozwiązania. Pozostały mikroskopijne kapsułki umieszczone na elastycznej folii, ale tym razem tekst widoczny na ekranie uzyskiwano poprzez zastosowanie dwukolorowych (czarnych i białych), naładowanych elektrycznie drobinek umieszczonych w bezbarwnej substancji. Dodatkowo pod każdą kapsułką znajdują się już dwie elektrody, dzięki czemu do powierzchni ekranu mogą zostać przetransportowane zarówno czarne, jak i białe drobinki (np. lewa połowa kapsułki będzie wypełniona czarnymi, a prawa białymi), co znacznie zwiększyło możliwą do uzyskania rozdzielczość, a w efekcie jakość prezentowanych treści. Co ważne, zawiesina, w której poruszają się mikrodrobinki, jest na tyle gęsta, że po odłączeniu prądu drobiny pozostają na swoim miejscu. Prąd pobierany jest tylko w trakcie przeładowywania strony, co trwa zazwyczaj około sekundy.
Dziś na podobnej zasadzie działa zdecydowana większość e-czytników, takich jak Sony Reader, iRex iLiad, Cybook Gen3 czy Amazon Kindle. Wyświetlają one obraz o rozdzielczości oscylującej wokół 1024 na 768 pikseli, w kilku odcieniach szarości i odpowiednio wysokim kontraście, dzięki któremu czytanie nie męczy wzroku użytkownika. Dodatkowo wbudowana w nie bateria pozwala na przeładowanie ekranu do kilku tysięcy razy. Niestety, wszystkie te urządzenia zamknięte są w tradycyjnych, plastikowych i stosunkowo grubych obudowach, a przez to nie ma mowy o realizacji podstawowej cechy e-papieru, czyli jego elastyczności.
Kiedy kolory?
Obecna technologia e-papieru generalnie nie pozwala na wyświetlanie kolorowego obrazu, a odcienie szarości uzyskuje się poprzez sterowanie natężeniem pola elektrycznego, a tym samym odpowiednio przybliżaniem lub oddalaniem drobinek od powierzchni ekranu. Ograniczenie to można częściowo obejść, stosując odpowiednio przygotowane, kolorowe filtry RGB. Standardowo tekst widoczny na ekranie powstaje poprzez przyciągnięcie do powierzchni ekranu mikrodrobinek w kolorze czarnym. Gdy jednak zechcemy uzyskać kolor, to na górze pojawiają się białe drobinki, które dzięki umieszczonemu na powierzchni ekranu filtrowi uzyskują kolor zbliżony do czerwonego, zielonego lub niebieskiego. Niestety, takie kolorowe urządzenie oferuje obrazy o bardzo niewielkim poziomie detali (trzykrotnie mniejszym aniżeli w przypadku tradycyjnego e-papieru), a samo rysowanie kolorowego obrazka (złożonego z 4096 kolorów) trwa aż 8 sekund.
To dlatego, w oczekiwaniu na nowe, bardziej efektywne rozwiązania, producenci e-papieru uciekają się do stosowania dobrze nam już znanych z wyświetlaczy LCD ciekłych kryształów, które umieszczane są na elastycznym, polimerowym podłożu. W efekcie otrzymujemy stosunkowo giętki, a przy tym cienki papier elektroniczny zdolny nie tylko wyświetlać kolorowe, ale także ruchome obrazy. Takie rozwiązanie nie jest jednak idealne. Przede wszystkim dlatego, że kryształy same nie świecą i potrzebują dodatkowego podświetlenia, by za ich pomocą wygenerować obraz. Oznacza to nie tylko większe zapotrzebowanie na energię, ale także większe gabaryty całego urządzenia, a w rezultacie mniejszą wygodę użytkowania. Wszyscy wiemy, że czytanie tradycyjnej książki jest znacznie mniej męczące niż czytanie jej elektronicznego odpowiednika na ekranie komputera.
Ocena: 



(aby ocenić, musisz się zalogować w serwisie)
Podobne artykuły: