czwartek, 24 maj 2012

NEXT 11/2008 - 10 lat googlowania

10 lat googlowania - ikonka gorący temat

Data: 21 październik 2008

W okrągłą rocznicę działalności Google niechętnie dzieli się tortem urodzinowym, konsekwentnie dominując rynek. Ma już nie tylko najpopularniejszą wyszukiwarkę i całe portfolio aplikacji ale, co najważniejsze, także rzeszę wiernych użytkowników.


Najistotniejsze wydarzenia w historii firmy

1996 Larry Page i Sergey Brin, spotykają się na studiach na uniwersytecie Stanford, gdzie uruchamiają prototypową wyszukiwarkę BackRub, która rok później zmieni nazwę na Google.

1998 Page i Brin zakładają firmę, a ich wyszukiwarka zostaje wpisana przez redakcję „PC Magazine” na listę 100 najlepszych stron internetowych.

2000 Powstają pierwsze produkty: system reklamy kontekstowej AdWords oraz pasek narzędziowy Google Toolbar.

2003 Google przejmuje firmę Pyra Labs, twórcę platformy Blogger umożliwiającej proste tworzenie i prowadzenie własnych blogów.

2004 Firma przenosi swoją główną siedzibę do Mountain View, gdzie specjalnie wybudowany kampus Googleplex zapewnia ponad 800 pracownikom „wymarzone” warunki do pracy i rozrywki.

2004 Zaproszeni użytkownicy mogą korzystać ze skrzynki pocztowej o niespotykanej do tej pory pojemności, zachęcając ich, by nie kasowali starej korespondencji, tylko ją przeszukiwali.

2005 Na bazie technologii przejętej wraz z firmą kartograficzną Keyhole powstaje Google Earth oraz Maps – serwis, który oprócz map udostępnia także widok zdjęć satelitarnych.

2006 Google kupuje Idealab i na jej podstawie tworzy przeglądarkę zdjęć oraz album online.

2006 Przejęcie edytora online Writely, który później stanie się podstawową aplikacją pakietu Google Docs.

2006 Google rezygnuje z promocji własnego serwisu wideo i przejmuje lidera branży – YouTube.

2008 Wbrew zaprzeczeniom firma tworzy własną przeglądarkę internetową Google Chrome.

2008 Debiutuje T-Mobile G1 – pierwszy telefon z systemem operacyjnym Android.

Firma założona została przez Larry’ego Page’a i Sergeya Brina w 1998 r. Jeszcze na studiach opracowali oni nowatorski mechanizm indeksowania stron internetowych, wykorzystany później do stworzenia wyszukiwarki. Miała ona ułatwiać użytkownikom poruszanie się po sieci, poprzez, jak głosi misja firmy, „skatalogowanie światowych zasobów informacji i uczynienie ich powszechnie dostępnymi i użytecznymi”. Ogrom tych zasobów odzwierciedlała także nazwa, której źródłosłowem jest Googol, czyli liczba 10100, w zapisie dziesiętnym przedstawiana jako jedynka i 100 zer.

Pozytywny wizerunek

Firma sukcesywnie zdobywa przychylność użytkowników, chętnie włączając się w inicjatywy społeczne, wspierając ruch open source i, co najistotniejsze, nie pobierając opłat za swoje usługi – głównym źródłem przychodów jest system reklamy kontekstowej AdWords, zaś jego dopełnieniem AdSense, za pomocą którego Google wyświetla reklamy na stronach internautów, dzieląc się z nimi zyskami.

Od początku działalności Google kreuje swój pozytywny wizerunek, postępując w myśl niepisanej zasady „don’t be evil” (nie bądź zły/nie czyń zła). Wiele osób uważa jednak, że wraz z rozwojem firmy idea ta traci na wartości. Argumentują to m.in. niejasną polityką w zakresie przechowywania danych oraz obawą utraty kontroli nad zasobami online. Falę sprzeciwów wywołuje także uległa postawa wobec Chin, które zgodziły się na wpuszczenie przeglądarki na swój rynek dopiero po zablokowaniu dostępu do niepoprawnych politycznie wyników wyszukiwania, dotyczących m.in. łamania praw człowieka i tłumienia niepodległościowych dążeń Tybetu.

Sukcesy…

Mimo tych kontrowersji produkty i usługi firmowane przez Google cieszą się coraz większą popularnością, a każdy nowy pomysł ma swoich wiernych zwolenników, którzy gotowi są wybaczyć wszelkie wpadki i uchybienia.

Usługi takie jak poczta Gmail, mapy, platforma Blogger czy przeglądarka zdjęć Picasa stały się wyznacznikami jakości i funkcjonalności, zaś sama wyszukiwarka jest tak niezbędna i oczywista, że dla wielu osób stała się synonimem internetu. Efektem tego jest także słowo googlowanie, które w USA trafiło już do słowników.

Wszystko to składa się również na biznesowy sukces firmy, która ma swoje oddziały w kilkunastu krajach, zatrudniając łącznie ponad 15 tys. pracowników. Spółka notowana na amerykańskiej giełdzie osiąga roczne przychody na poziomie 10 miliardów i zyski rzędu 3 miliardów dolarów.

…i porażki

Ogromny potencjał nie oznacza jednak, że wszystkie projekty kończą się sukcesem – część z nich okazała się wręcz kompletną klapą. Większego uznania nie znalazł m.in. mechanizm Web Accelerator, który miał przyspieszać przeglądanie stron WWW, serwis społecznościowy Orkut czy też Google Base – baza danych, w której można wpisywać dowolne informacje, co teoretycznie ma ułatwiać ich odnajdywanie.

Na obecnym etapie rozwoju Google ma jednak wystarczające zasoby, które pozwalają przekształcić porażkę w sukces. Przykładem takiego działania może być serwis wideo z filmami dodawanymi przez internautów. Gdy autorskie rozwiązanie tego typu się nie sprawdziło, firma sięgnęła po prostu do portfela i kupiła lidera w branży – serwis YouTube. Postępując właśnie w ten sposób, przejęła jeszcze kilka mniej lub bardziej znaczących projektów. Wśród nich znalazły się m.in. Earth Viewer przekształcony później w Google Earth oraz edytor tekstu online Writely. Ta ostatnia transakcja umożliwiła szybkie zdobycie sprawnego narzędzia, które stało się podstawą sieciowego pakietu Google Docs, przez wiele osób upatrywanego jako przyszłe zagrożenie pozycji microsoftowego Office’a – zwłaszcza w kontekście trendu przenoszącego do sieci lokalne zasoby użytkowników.

Co dalej?

Wszystko wskazuje na to, że firma konsekwentnie będzie rozwijać gamę innowacyjnych usług internetowych, których naturalnym łącznikiem i wspólną platformą będzie przeglądarka Google Chrome. Można się domyślać, że z czasem zostanie ona zintegrowana z pozostałymi produktami, aby wspólnie rozwijać się zgodnie z ideą cloud computing, czyli w kierunku komputerów pracujacych nie na bazie lokalnego systemu operacyjnego i działających w nim aplikacji, ale ich odpowiedników uruchamianych z internetu.

Jest to oczywisty cios wymierzony w kierunku Microsoftu, który powszechnie krytykowany za dominującą pozycję na rynku oprogramowania stara się zwrócić uwagę opinii publicznej na podobną postawę Google na rynku aplikacji internetowych. Steve Ballmer, prezes koncernu, stwierdził wręcz, że Microsoft jest jedyną firmą, która może skutecznie konkurować z Google. Wymagać to będzie jednak czasu i sporych nakładów finansowych. Ballmer wyznaczył pięcioletni okres, w ciągu którego koncern ma przebudować strategię i wzmocnić swoją pozycję na rynku wyszukiwarek internetowych, zapowiadając jednocześnie akcjonariuszom, że odbędzie się to kosztem 5–10-procentowego zmniejszenia przychodów osiąganych w ciągu najbliższych lat. W niedługim czasie mają też zostać ujawnione szczegóły internetowej platformy z Redmont, zapowiadanej pod nazwą „Project Red Dog” lub też jako „Windows Cloud”, która ma być jednym z wariantów systemu Windows 7.

Plan B

Gdyby jednak cloud computing się nie sprawdził, gracze z Mountain View mają jeszcze jednego asa w rękawie, którym jest Google Android. Ten stworzony na potrzeby urządzeń mobilnych system operacyjny powstał na bazie Linuksa, więc w prosty sposób można zaadaptować go na potrzeby pecetów. Czy tak się stanie? Nie wiadomo. Firma oficjalnie zaprzecza, że jest zainteresowana posiadaniem własnego systemu operacyjnego. Nie ma się jednak co przywiązywać do tego typu zapowiedzi, bo jak pokazał przykład przeglądarki internetowej, której też miało nie być, Google może nagle zmienić zdanie. Jak wyjaśniał Lary Page, nie jest to dla nich żadna radykalna zmiana poglądów, lecz zwyczajna zmiana stanu prawda na fałsz.


Tagi: internet  
Ocena: +++++    (aby ocenić, musisz się zalogować w serwisie)

Podobne artykuły:

Komentarze:

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował.
Niezalogowany

Aby mieć dostęp do niektórych części serwisu NEXT (np. forum dyskusyjnego, oceny numeru, newslettera), musisz posiadać konto w naszym serwisie. Zachęcamy do darmowej rejestracji!

Jeżeli posiadasz już konto w serwisie, to zaloguj się.