czwartek, 24 maj 2012

NEXT 8/2008 - Planeta edukacji

Planeta  edukacji - ikonka producent oprogramowania edukacyjnego

Data: 22 lipiec 2008

Rozmowa z Waldemarem Kucharskim, prezesem największego w Polsce multimedialnego wydawnictwa edukacyjnego Young Digital Planet.

Strona 1 z 3
< Poprzednia 1 2 3 Następna >

Young Digital Planet na rynku globalnym

YDP eksportuje swoje produkty do 19 krajów. Ze sprzedaży za granicę pochodzi do 50 proc. przychodów firmy. Najchętniej kupowane produkty na świecie to kursy angielskiego i Universal Curriculum.

NEXT: Od samego początku zajmowaliście się aplikacjami multimedialnymi?
Waldemar Kucharski: U samego zarania byliśmy laboratorium pomiarów akustycznych. Dzięki temu już na początku lat 90. (firma istnieje od 1990 r. – przyp. red.) jako jedni z nielicznych w Polsce dysponowaliśmy technologią cyfrowego zapisu dźwięku do komputera. Już w pierwszym roku działalności firmy doszliśmy do wniosku, że mając profesjonalne umiejętności w zakresie akustyki, trzeba je wykorzystać do stworzenia oferty dla masowego odbiorcy. Widzieliśmy także niszę na rynku – Polacy bardzo słabo albo w ogóle nie znali języków. Jednocześnie chcieli się uczyć. Postanowiliśmy więc stworzyć system, który wyprze tradycyjne metody.

NEXT: Jak się sprzedawały pierwsze wersje programów do nauki języków?
WK: Pierwsza wersja EuroPlus+ pojawiła się już w 1991 r. Sprzedawała się bardzo dobrze. Rynek był wyposzczony. Jeszcze dwa lata wcześniej nie było na półkach niczego poza octem. W związku z tym wszystko, co było użyteczne, znajdowało nabywców.

NEXT: A czy nie mieliście problemów ze zbyt małym nasyceniem rynku komputerami?
WK: Każdy, kto kupował komputer, chciał z nim zrobić coś pożytecznego. To wystarczyło. Pamiętajmy, że to były czasy DOS-a i Norton Commandera. Programy, które mogły oferować coś więcej niż prosty tryb tekstowy, cieszyły się dużym zainteresowaniem klientów. Tym bardziej że do naszego kursu dodawaliśmy kartę dźwiękową, która nie była wówczas typowym wyposażeniem peceta. I to była niewątpliwa zaleta. Oczywiście pierwsze programy były oferowane na dyskietkach.

YDP w liczbach

  • 1990 rok założenia firmy
  • 400 liczba pracowników
  • 30 liczba programistów
  • 90 mln zł – przychód w 2007 r.
  • 11 mln zł – zysk brutto w 2007 r.
  • 55 proc. – tyle udziałów w YDP ma skandynawski fundusz inwestycyjny WSOY
  • 20 – liczba rynków na świecie, na jakich działa Young Digital Planet (w tym Polska)

NEXT: Kiedy zaczęliście wydawać programy na CD?
WK: W 1993 r. i byliśmy pierwszym polskim producentem, który umieścił program na tym nośniku. Chodzi o aplikację Media Euro. Ludzie, którzy kupili komputery z napędem CD-ROM, naciskali, abyśmy coś wypuścili, by mogli korzystać z urządzenia, które mają w komputerze.

NEXT: Obecnie kursy językowe to tylko część waszej sprzedaży. Kiedy powstał pomysł produkcji innego oprogramowania?
WK: Około 1996 r. wydawaliśmy multimedia wszelkiego rodzaju. Dominowały programy typu „sekrety urody”, „sekrety kuchni włoskiej”. Jednak ludzie szybko zorientowali się, że nie są w stanie korzystać z każdego zakupionego programu i popyt spadał. Sprzedawały się tylko produkty edukacyjne. Dlatego na nich postanowiliśmy się skupić. Zdecydowaliśmy, że będziemy robić podręczniki, a nie jak wielu innych producentów materiały uzupełniające. Z tej idei pochodzi seria eduROM, która ukazała się w 2001 r. Założeń trzymamy się do dziś. Tworzymy programy, które są dopracowane od strony metodycznej. Staramy się jednocześnie, żeby treść była uniwersalna, by można było sprzedawać ją w różnych krajach. Dlatego koncentrujemy się na przedmiotach ścisłych.

NEXT: Jak szkoły przyjęły cyfrowe podręczniki?
WK: Bezskutecznie staraliśmy się o status podręcznika szkolnego dla produktów z serii eduROM. Choć z ówczesnych regulacji prawnych nie wynikało, że podręcznik musi być książką drukowaną, zostaliśmy odsiani ze względu na formę dostępności. Ministerstwo uznało, że produkt wymagający komputera nie jest dostępny dla wszystkich uczniów. Jednak merytorycznie nasze produkty były na tyle dobre, by wpisać je na listę pomocy naukowych rekomendowanych przez ministerstwo. W gruncie rzeczy odrzucenie nie było problemem, bo i tak nie celowaliśmy w szkoły, tylko w rynek klienta indywidualnego. Zdawaliśmy sobie sprawę, że szkoła nie jest jeszcze gotowa na przyjęcie podręczników multimedialnych. Natomiast dla wielu rodziców to szansa zmniejszenia liczby korepetycji, które muszą fundować dzieciom.


Tagi: wywiad  
Ocena: +++++    (aby ocenić, musisz się zalogować w serwisie)

< Poprzednia 1 2 3 Następna >

Podobne artykuły:

Komentarze:

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował.
Niezalogowany

Aby mieć dostęp do niektórych części serwisu NEXT (np. forum dyskusyjnego, oceny numeru, newslettera), musisz posiadać konto w naszym serwisie. Zachęcamy do darmowej rejestracji!

Jeżeli posiadasz już konto w serwisie, to zaloguj się.