czwartek, 24 maj 2012
NEXT / Artykuły / NEXT 3/2007 / Artykuły z NEXT 3/2007 / Druga rewolucja informacyjna

NEXT 3/2007 - Druga rewolucja informacyjna

Druga rewolucja informacyjna - ikonka W POGONI ZA INFORMACJĄ

Data: 16 listopad 2007

Historia mediów to historia wyścigu z czasem. Gazety zawsze starały się opublikować informację jak najszybciej, zanim poda ją ktoś inny. I choć wraz z rozwojem techniki prymat pierwszeństwa przejęły inne kanały przekazu, rywalizacja trwa nadal.


Grzegorz Eider
inżynier, dziennikarz, wydawca


Współzałożyciel wielu polskich pism branży IT, m.in. PCkurier, Enter, Gambler i Amiga. Wiceprezes Polskiej Agencji Prasowej na początku XXI wieku. Obecnie w branży Public Relations. Prywatnie miłośnik cygar i biesiadowania. Ambiwalentnie myślący o komputerach i ich natrętnej wszędobylskości.

W świecie opanowanym przez maszyny do pisania, papier i druk, konkurencja między nimi polegała na doskonaleniu organizacji, druku i dystrybucji, by jak najszybciej informację napisać, złożyć i wydrukować, a gotową gazetę dostarczyć czytelnikowi z samego rana. To właśnie ta epoka wytworzyła stereotyp redaktora kreta – osobnika w okularach, na wpół ślepego, pracującego nocami w mrocznych pomieszczeniach zadymionych dziesiątkami papierosów odpalanych jeden od drugiego.

Pogromcy mediów

W prasie drukowanej walka o czas ma jednak istotne ograniczenie. Każda gazeta ukazuje się w ustalonym rytmie (z reguły rano). Nie da się tego zmienić. Media elektroniczne, czyli radio i telewizja, wykorzystały tę słabość. Najpierw dzięki wieczornym wydaniom serwisów podających te same informacje co gazety następnego dnia rano, a później dzięki radiom w samochodach i porannym korkom bezpowrotnie pozbawiły prasę roli lidera informacji. Gazety przegrały walkę o czas.

Nic nie jest jednak dane raz na zawsze – telewizja i radio też znalazły pogromcę. Tym razem doszło do prawdziwej rewolucji. Zanim nastała epoka internetu, informacje podawane były „w paczkach”, o określonej porze. Natomiast w internecie, inaczej niż w mediach elektronicznych, a tym bardziej papierowych, portale działają asynchronicznie, tj. publikują informacje zaraz po ich otrzymaniu. Po prostu nie mają wydań. To nowy paradygmat – podawać informację jak najszybciej po zaistnieniu wydarzenia, a nie o oznaczonym czasie.

Nadchodzi nowe

Media elektroniczne nie zamierzały jednak oddawać raz zdobytej pozycji lidera. Pojawiła się więc telewizja informacyjna (pierwszą na większą skalę była CNN), która także działa asynchronicznie. To był sukces! W dodatku okazało się, że telewizja ma przewagę również nad internetem – dzięki kamerom i mikrofonom może relacjonować na żywo, podczas gdy internet wciąż korzysta z tekstu, który musi zostać napisany. Relacje na żywo z pierwszej wojny w Iraku zbudowały potęgę telewizji informacyjnej.

Kierunek dalszego rozwoju jest oczywisty – konwergencja telewizji i internetu wzbogacona o wykorzystywanie informatorów internautów (telefonia mobilna odegra w tym obszarze niebagatelną rolę). Ale to już kosmetyka. Można powiedzieć, że batalia o czas osiągnęła swój kres: wydarzenia relacjonowane są na żywo. Szybciej już nie będzie!

Czy rzeczywiście? Wszak wydarzenia można relacjonować, zanim do nich dojdzie! Weźmy giełdę. Inwestorzy dostosowują swoje zachowania do przewidywanych zdarzeń – i tych ekonomicznych, i tych politycznych. Bardzo często można usłyszeć analityków, którzy brak reakcji rynku na ważne wydarzenie (teoretycznie powinno nim zatrząść) tłumaczą faktem, że inwestorzy je przewidzieli i już wcześniej zareagowali. Czyli ważne było nie wydarzenie, tylko jego prognoza.

Łatwo też zauważyć, że odbiorcy informacji coraz intensywniej za nią podążają – korzystają z różnych źródeł, przełączają kanały, zaglądają do internetu. Informacja o samym wydarzeniu jest wszechobecna jak prąd w gniazdku. Nie warto sobie nią zaprzątać głowy – w cenie są jedynie rozważania: co dalej? Już dzisiaj w większości pism redaktorzy piszą o premierach, zanim do nich dojdzie. Opisy wielu, jeśli nie większości wydarzeń, są w redakcjach przygotowane przed ich zaistnieniem, po którym tylko koryguje się wcześniej zebrane materiały.

Kształtowanie przyszłości

Na naszych oczach dokonuje się druga rewolucja informacyjna. Trzeba tylko wyciągnąć wnioski. Już w niedalekiej przyszłości informacją będzie zapowiedź wydarzenia, a nie samo wydarzenie! Media – jak sądzę – skoncentrują się na prognozowaniu wydarzeń i to właśnie te antycypacje będą kształtować rzeczywistość. Czas jako płaszczyzna konkurencji w mediach zniknie. Nieprawdopodobne? Już widzę gazety podające wynik wyborów przed zamknięciem lokali. A jeśli wynik będzie inny? Cóż, poda się sprostowanie – drobnym drukiem, na siódmej stronie. Kogo to będzie jeszcze obchodzić? A właściwie po co w ogóle wybory? Wystarczy prognoza wyniku.


Tagi: nauka  
Ocena: +++++    (aby ocenić, musisz się zalogować w serwisie)

Podobne artykuły:

Komentarze:

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował.
Niezalogowany

Aby mieć dostęp do niektórych części serwisu NEXT (np. forum dyskusyjnego, oceny numeru, newslettera), musisz posiadać konto w naszym serwisie. Zachęcamy do darmowej rejestracji!

Jeżeli posiadasz już konto w serwisie, to zaloguj się.