Zmiany w polskim prawodawstwie
Data: 16 listopad 2007
Uchwalona niedawno ustawa o telepracy może zrewolucjonizować polski rynek pracy. Obowiązuje od 16 października i jako pierwsza jasno i dokładnie określa obowiązki pracodawcy oraz prawa pracownika wykonującego pracę zdalną.
|
Wyobcowani
|
dr Jacek Męcina
doradca zarządu PKPP Lewiatan, przewodniczący zespołu ds. przepisów o telepracy
Zdalna praca pociąga za sobą poważne konsekwencje – poczucie alienacji i wyobcowania. Dlatego w tej ustawie tak silny nacisk położono na integrację telepracownika z innymi zatrudnionymi osobami oraz związanie go z pracodawcą. Ma on również zagwarantowaną możliwość korzystania ze wszystkich urządzeń socjalnych oraz prawo do takich samych szkoleń, jakie mają pracownicy stacjonarni.
|
Temu pierwszemu daje możliwość obniżenia kosztów zatrudnienia, a drugiemu pracy na wybranych przez siebie warunkach.
Według ustawy „telepraca to forma zatrudnienia charakteryzująca się stałym, systematycznym i regularnym wykonywaniem przez pracownika pracy poza zakładem pracy z wykorzystaniem technologii informatycznej”. W Europie wykonuje ją około 11 proc. pracujących, natomiast u nas ledwie jeden na stu. Jest to związane przede wszystkim z dotychczasowym brakiem regulacji prawnych, które w sposób jednoznaczny określałyby prawa i obowiązki zdalnego pracownika oraz jego pracodawcy. Do tej pory rzadko zdarzało się, by umowy z telepracownikami były umowami o pracę. Aż w jednej trzeciej przypadków pracownicy byli zmuszani do samozatrudnienia, które zdejmowało z pracodawcy wszelką odpowiedzialność i było ukierunkowane jedynie na efekty działań. Dlatego też grupy ludzi, takie jak niepełnosprawni, matki na urlopach macierzyńskich, osoby pracujące w wolnych zawodach czy informatycy, musiały się nieźle nagimnastykować, żeby pokonać wszelkie bariery (również mentalny opór pracodawcy) i pracować w pełnym wymiarze, nie przebywając w firmie.
(R)ewolucja?
Teraz sprawę ma ułatwić ustawa, która już w trakcie pisania budziła kontrowersje. Jej przeciwnicy wytykali m.in., że przy ustalaniu warunków pracy zdalnej muszą być obecne związki zawodowe, co utrudnia szybkie podpisanie odpowiednich umów. Wymóg ten ma jednak związek z europejskimi przepisami o telepracy, na których wzorowano nasze regulacje.
|
Dobry ruch
|
Grzegorz Stachurski
telepracownik, autor serwisu Telework.pl
Wprowadzone zmiany nie rozwiązują i nie są w stanie rozwiązać wszystkich problemów, zwłaszcza mentalnych, w stylu: pańskie oko konia tuczy. Jednak jest to krok w dobrą stronę i należy się z tego tylko cieszyć. Z mojej strony, częściowo dzięki tym zmianom, mam nadzieję, że wreszcie sformalizuję wykonywaną telepracę i dalej zwiększę ilość pracy wykonywanej zdalnie, z korzyścią dla mnie
i dla pracodawcy.
|
Część wątpliwości pozostało, ale ustawa była potrzebna, więc starano się przepisom nadać elastyczność, tak by wszystkie strony miały pole manewru przy podpisywaniu umów. Najważniejsze jest zrównanie w prawach pracowniczych osób przebywających w biurze i domu. Do tej pory pracodawcy mogli uprawiać wolną amerykankę przy podpisywaniu umowy o pracę, rozdzielaniu szkoleń, oferowaniu pakietów socjalnych czy wysyłaniu w delegacje. Teraz wszyscy muszą być traktowani jednakowo.
Inną bardzo ważną sprawą, którą znajdziemy w ustawie, jest dobrowolność. Aby rozpocząć pracę zdalną, muszą się na to zgodzić obie strony. Nowe prawo pozostawia również furtkę dla osób, które chciałyby spróbować zdalnej pracy, ale jeszcze nie wiedzą, czy sobie poradzą. W ciągu trzech miesięcy szef ma obowiązek przyjąć pracownika z powrotem do biura, jeśli ten wyrazi takie życzenie. Jest również możliwość połączenia obu form pracy. Regularność zakładana w ustawie może dotyczyć np. jednego dnia roboczego w tygodniu. Działa to również w drugą stronę – telepracownik musi mieć taki sam dostęp do pomieszczeń i sprzętu, jak osoby na analogicznych stanowiskach pracujące stacjonarnie.
|
Działalność wykonywana zdalnie
|
|
|
Badanie przeprowadzone wśród tysiąca osób z branż, które umożliwiają wykonywanie pracy zdalnej, przed powstaniem ustawy o telepracy. Podane procenty to odsetek osób spośród firm deklarujących stosowanie telepracy.
|
Biuro w domu
Ideą telepracy jest obniżanie kosztów, dlatego zagwarantowano w ustawie możliwość porozumienia się obu stron w sprawie wykorzystania sprzętu pracownika. Dzięki temu, zapisanego w kodeksie pracy obowiązku szefa do wyposażenia miejsca pracy w sprzęt czy meble, nie trzeba traktować obligatoryjnie. W wyniku umowy pracodawca może np. jedynie dokładać się do kosztów utrzymania urządzeń czy pomieszczeń.
Z kolei kontrole BHP czy sane-pidu – całkowicie normalne w biurach – w domach prywatnych podlegają licznym ograniczeniom. Ważne jest, że ani naszemu szefowi, ani żadnemu inspektorowi nie wolno bez zapowiedzi przyjść do mieszkania i skontrolować warunków, w jakich pracujemy. Poza tym nie mogą wejść nigdzie indziej poza miejsce przeznaczone do telepracy. Zadbali o to konsultanci społeczni, którzy obawiali się nalotów służb sanitarnych na mieszkania prywatne, co zniechęciłoby wielu potencjalnych telepracowników.
Szansa dla samotników
Czy warto podejmować telepracę? Na pewno. Mając odpowiednie przepisy, na których możemy oprzeć umowę, podjęcie zdalnej pracy nie powinno być już tak problematyczne jak do tej pory. Zawsze musimy jednak pamiętać, że można się w to zaangażować, jeżeli potrafimy świetnie zorganizować sobie pracę i lubimy samotność. W przeciwnym razie – jak głosi historia opowiedziana przez znajomego – wynajmiemy sobie biurko na godziny w odległym wieżowcu, aby w ciągu dnia przebywać wśród ludzi. Nawet jeśli będzie to wyłącznie wytwarzany przez nich szum.
Ocena: 



(aby ocenić, musisz się zalogować w serwisie)
Podobne artykuły: