licencje darmowych programów z kodem zamkniętym
Data: 19 październik 2007
Identyfikator: 070219
Stworzyłeś program i chcesz go udostępnić nieodpłatnie szerokiemu
gronu użytkowników. W jaki sposób przygotować treść licencji,
by możliwie jak najskuteczniej chroniła nasze prawa i jednocześnie
nie nakładała niepotrzebnych ograniczeń na użytkowników?
Strona 1 z 2
W drugiej części naszych porad dotyczących licencji powiemy o oprogramowaniu z kodem zamkniętym, w którym użytkownik nie ma dostępu do kodu źródłowego. Decydując się na jego darmowe udostępnienie, twórca najczęściej oczekuje spopularyzowania aplikacji i możliwości oferowania go w przyszłości odpłatnie. Albo też, wybierając licencję shareware, udostępnia wersję z ograniczoną funkcjonalnością lub z możliwością korzystania z niej przez określony czas. W tym przypadku liczy na to, że użytkownik doceni walory programu i będzie skłonny zapłacić za jego pełną wersję.
Preambuła – zacznij od definicji
Tworząc umowę dla użytkownika oprogramowania, warto zadbać o właściwą konstrukcję licencji. Na ogół na samym początku umowy licencyjnej, nazywanym zwykle preambułą, definiowane są pojęcia, którymi będziesz się posługiwać w dalszej części tekstu. Piszesz tam, co rozumiesz przez pojęcie „program”, co oznaczają sformułowania „licencja”, „użytkownik” i „licencjodawca”.
W tym miejscu najwygodniej podać informację, kto jest twórcą programu i właścicielem praw autorskich, a także napisać kilka słów o samym programie: po co został stworzony i do czego w zamierzeniu jego twórcy służy. W preambule należy zamieścić także zdanie stwierdzające, że wybranie kwadratu „zgadzam się z warunkami umowy” oznacza świadome wyrażenie zgody na warunki licencji.
W kolejnych punktach formułować będziesz prawa użytkownika i nakładane na niego ograniczenia, czyli co mu wolno zrobić z oprogramowaniem, a czego nie. Typowym zapisem w tej części umowy licencyjnej jest uświadomienie użytkownikowi sankcji prawnych za naruszenie praw autorskich. Warto w tym miejscu powołać się na przepisy prawne – ustawę z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (DzU z 2006 r. nr 90, poz. 631 z późn. zm.). Do najczęstszych praw użytkownika freeware'u należy powielanie oprogramowania i udostępnianie kopii innym. Prawo to może być jednak udzielane selektywnie. Twórca oprogramowania może np. nie życzyć sobie umieszczania jego programu na krążkach dołączanych do czasopism bez jego zgody. Przykładem ograniczeń w dystrybucji oprogramowania może być licencja komunikatora Skype. Znajdująca się na stronach producenta umowa z użytkownikami zawiera rozdział „Dystrybucja” ze szczegółowym opisem procedury uzyskania zgody na rozpowszechnianie oprogramowania. Zgodnie z zapisami tej umowy instytucja, która chciałaby dystrybuować oprogramowanie Skype np. na nośnikach DVD, musi zapytać producenta aplikacji o zgodę, wysyłając e-mail na podany przez niego adres. Typowym ograniczeniem jest także zapis uniemożliwiający modyfikację oprogramowania lub tworzenie dodatków do niego bez zgody twórcy. Znajduje się on np. w umowie licencyjnej popularnego odtwarzacza AllPlayer firmy MarBit: „Uzupełnianie oprogramowania MarBit dodatkowymi składnikami jest zabronione” (pkt 1 umowy, wersja 3.0).
Tylko do użytku domowego
Dość częstym zapisem zawartym w umowie licencyjnej jest zastrzeżenie użycia oprogramowania wyłącznie do celów niekomercyjnych. Takie zabezpieczenie stosowane jest m.in. w licencji oprogramowania Skype, w punkcie „Licencja i ograniczenia”. Wśród specyficznych wymagań nakładanych na użytkownika mogą się znaleźć takie, jak: przelanie pewnej kwoty na konto twórcy, zasilenie rachunku organizacji pożytku publicznego (tzw. careware) lub bardziej oryginalne, np. wysłanie pocztówki do autora pakietu (tzw. cardware), a nawet przedstawienie twórcy własnej siostry (tzw. sisterware – oprogramowanie Unforgiven Organizer autorstwa Carmelo Faraciego). Przykładem careware'u może być rodzimy program
PIT-y 2006, w którym autor prosi o przekazanie 1 proc. podatku na konto wskazanej przez niego instytucji charytatywnej. Dość oryginalny zapis znajduje się w licencji programu Spybot. Twórca aplikacji prosi w niej o modlitwę za siebie i swoją dziewczynę. Taka forma licencji nie ma jeszcze swojej nazwy własnej, ale roboczo można ją określić jako „prayware”.
Ocena: 



(aby ocenić, musisz się zalogować w serwisie)
Podobne artykuły: