czwartek, 24 maj 2012
NEXT 2/2007 - okładka





Temat numeru:
Przejdź do innych artykułów:

NEXT 2/2007 - Komunikacja x3

Komunikacja x3 - ikonka ludzkość a postęp techniczny

Data: 19 październik 2007

Zwykło się uważać, że choć postęp techniczny zmienia nasze życie na łatwiejsze, wygodniejsze czy dostatniejsze, to jednak najważniejsze problemy ludzi pozostają niezmienne – takie same dzisiaj jak przed wiekami.


Grzegorz Eider
inżynier, dziennikarz, wydawca


Współzałożyciel wielu polskich pism branży IT, m.in. PCkurier, Enter, Gambler i Amiga. Wiceprezes Polskiej Agencji Prasowej na początku XXI wieku. Obecnie w branży Public Relations. Prywatnie miłośnik cygar i biesiadowania. Ambiwalentnie myślący o komputerach i ich natrętnej wszędobylskości.

Kultura, w tym klasyczne dzieła literackie, za nic zdaje się mieć zgiełk coraz to nowocześniejszych maszyn. Może z wyjątkiem świstu spadającego ostrza maszyny pana Josepha Guillotina wynalezionej na użytek ludu francuskiego czy terkotu karabinu maszynowego, którego kulturotwórczą rolę doceniali rewolucyjni poeci.

A jednak! Na naszych oczach doszło do prawdziwej rewolucji, która nieodwracalnie odmieniła świat. Nie, nie – nie chodzi wcale o internet, a właściwie nie tylko i nie przede wszystkim. Chodzi o… komunikację.

Najpierw...

komunikacja rozumiana najprościej, ta geograficzna. Samochód, samolot – dwa wynalazki, które na skalę masową upowszechniły się w minionym stuleciu. Zburzyły tradycyjne wspólnoty i rozumienie świata jako „naszej okolicy”, w której się rodzimy, żenimy i płodzimy następujące po nas dzieci, oraz „tamtego odległego świata”, pełnego odmienności, niezrozumiałego i obcego. Kiedyś tylko nieliczni – śmiałkowie, niespokojne duchy – wyruszali do owego innego świata. My, czyli normalni, pozostawaliśmy. Ten wzorzec został rozbity w pył przez możliwość natychmiastowego niemal znalezienia się w każdym punkcie globu. Dzięki naszym jeżdżącym i latającym maszynom zostaliśmy nomadami. Może jeszcze nie do końca – tylko od czasu do czasu, na wakacje, w delegacje… Ale nic za darmo: nie dość, że świat nam spowszedniał, zatracił magiczną atrakcyjność, to jeszcze zostaliśmy nieodwracalnie wykorzenieni z naszego zaścianka.

Potem...

media czyli komunikacja społeczna. Głównie radio oraz telewizja, no i internet (chociaż tutaj jeszcze nie do końca ważny). Media elektroniczne zmieniły sens informacji. Dociera do nas z dowolnego zakątka świata i, co najważniejsze, od czasu relacji CNN z pierwszej wojny z Irakiem dociera natychmiast. Informacja, o której zdobycie kiedyś trzeba było przez wieki zabiegać, stała się nagle dobrem powszechnie dostępnym. Wszelako także i tu jest cena do zapłacenia – za natychmiastowy dostęp do informacji, każdej i zewsząd, płacimy informacyjną niestrawnością. Już nic nie jest ważne dłużej niż chwilę. Nie rozróżniamy tego, co istotne, a co nie.

Wreszcie...

komunikacja w wymiarze indywidualnym. Telefon, głównie komórkowy, no i nasz ulubiony internet (tym razem w pełnej glorii). Dystans między ludźmi dramatycznie się zmniejszył. Z każdym można w każdej chwili porozmawiać albo jeszcze lepiej poesemesować (co za słowo!) lub poczatować (to powinno właściwie znaczyć „postać trochę na czatach”). Gdy siadam wieczorem do stolika brydżowego, robię to z blisko 5 tys. innych użytkowników Bridge Base’a z niemal każdego kraju na świecie. Wybieram sobie partnera i gramy z inną parą, licytujemy, rozgrywamy, żartujemy oraz omawiamy politykę Busha na Bliskim Wschodzie – ja tu, mój partner w Turcji, a przeciwnicy w Australii. Tak jakbyśmy siedzieli obok siebie, rozdawali karty i rozmawiali. A przecież pół godziny wcześniej nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu. Za tę bliskość, możliwość ciągłego komunikowania się ze wszystkimi płacimy najwięcej – miałkością i płytkością naszych związków z innymi ludźmi.

A ponadczasowe dzieła literackie? Myślę, że wraz z całą klasyczną spuścizną zostaną zamknięte w eleganckim opakowaniu kultury wysokiej, o której coś tam człowiek wykształcony słyszał, ale żeby zaraz czytać, roztrząsać… Bez przesady. Tak stało się z filozofią, tą królową nauk, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu była z grubsza znana każdemu wykształconemu człowiekowi. Także i dzisiaj o Arystotelesie coś w szkołach mówią, ale kto by czytał „Metafizykę”…
Na szczęście jest Wikipedia.


Ocena: +++++    (aby ocenić, musisz się zalogować w serwisie)

Podobne artykuły:

Komentarze:

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował.
Niezalogowany

Aby mieć dostęp do niektórych części serwisu NEXT (np. forum dyskusyjnego, oceny numeru, newslettera), musisz posiadać konto w naszym serwisie. Zachęcamy do darmowej rejestracji!

Jeżeli posiadasz już konto w serwisie, to zaloguj się.