środa, 23 maj 2012
NEXT / Artykuły / NEXT 6/2008 / Artykuły z NEXT 6/2008 / Wchodzimy w laptopy
NEXT 6/2008 - okładka





Temat numeru:
Przejdź do innych artykułów:

NEXT 6/2008 - Wchodzimy w laptopy

Wchodzimy w laptopy - ikonka największy producent komputerów w Polsce

Data: 20 maj 2008

Rozmawiamy z Tadeuszem Kurkiem, prezesem NTT System.

Strona 1 z 2
< Poprzednia 1 2 Następna >

Fakty na temat NTT

  • Firma powstała w połowie lat 80. w Singapurze.
  • W Polsce firma działa od 1989 r.
  • Spółka od 2007 r. jest notowana na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych
  • W NTT codziennie produkowanych jest 1,2 tys. desktopów.
  • Produkcja jednej maszyny trwa 5 godz., z czego 4 godziny to testy.
  • Typowa seria komputerów o identycznej konfiguracji to 200 sztuk, choć zdarzają się także serie po kilka, a nawet kilkanaście tysięcy.
  • 1 proc. zestawów jest odrzucanych na etapie kontroli jakości, głównie ze względu na problemy z kartą graficzną.
  • NTT zatrudnia 300 osób, z czego 10 osób pracuje w laboratoriach przy tworzeniu konfiguracji.
  • W podwarszawskiej fabryce produkowane są desktopy.
  • Druga fabryka w Pabianicach produkuje telewizory LCD, tam też będą montowane laptopy.
  • W 2007 r. NTT sprzedał 163 tys. desktopów, 19 tys. notebooków oraz 2,4 tys. serwerów.

NEXT: Jakie były początki NTT?
Tadeusz Kurek: Od zawsze robimy komputery. Na początku, w 1989 r., było nas sześcioro. Jak zaczynaliśmy, nie było w Polsce dużych biznesów. Sześć osób – ktoś montował, ktoś rozładowywał, ktoś sprzedawał. Wtedy się nie sprzedawało w tysiącach sztuk. Na komputery było stać nielicznych. To była inna skala.

NEXT: Jak wyglądał wtedy rynek?
TK: Firmy, które składały pecety, można było policzyć na palcach jednej ręki. Proszę pamiętać, że na początku lat 90. z niewielkimi wyjątkami nie było nawet gazet komputerowych.

NEXT: Dlaczego akurat wam udało się rozwinąć biznes i zostać największym producentem desktopów w Polsce?
TK: Trudno powiedzieć, co zrobiliśmy dobrze. Na pewno musieliśmy produkować sprzęt dobrej jakości, ponieważ klienci chętnie kupowali nasze produkty. I na pewno udawało nam się utrzymać koszty w ryzach, bo przez 19 lat z rzędu mamy zysk.

NEXT: Co się liczy przy doborze komponentów systemu komputerowego?
TK: To zależy od odbiorcy. Dzielimy rynek na cztery grupy: business, home, games oraz multimedia. Jeśli projektujemy komputer do firmy, to wyposażamy go przede wszystkim w zestaw aplikacji biurowych oraz program do zdalnego zarządzania V-Pro, który ułatwia czynności administracyjne w dużej organizacji. W przypadku komputerów dla instytucji wydajność nie jest kluczowa, bo aplikacje biurowe nie są wymagające. Ważna jest natomiast stabilność pracy, ponieważ każda awaria w firmie oznacza utratę cennych danych. Klienci chcą mieć także możliwość zamknięcia obudowy na klucz, by uniemożliwić pracownikom dostanie się do wnętrza peceta.

W komputerze przeznaczonym do użytku domowego zdalne zarządzanie jest nieistotne. Liczy się natomiast możliwość podłączenia komputera do telewizora czy sygnału telewizyjnego do komputera. Natomiast w zestawach dla graczy niewątpliwie najważniejsza jest karta graficzna. To ona decyduje o wydajności sprzętu w grach. Dla porównania w pecetach dla pozostałych grup odbiorców karta graficzna ma znaczenie drugorzędne. Może to być nawet model zintegrowany z płytą główną. Ostatni segment, czyli pecety do zastosowań multimedialnych, instalowane w obudowach typu audio, przeznaczone do postawienia w salonie, obecnie nie cieszy się dużym zainteresowaniem klientów.

NEXT: Dlaczego?
TK: W 2005 r., kiedy pojawił się system Windows Media Center Edition, Microsoft wspomagał sprzedaż kampanią reklamową. Komputery multimedialne były nowością. Wszyscy zainwestowali w to urządzenie i pieniądze, i energię. Mimo to sprzedaż stanęła. Moim zdaniem przyczyną był brak ciekawych treści dostępnych za pośrednictwem Media Center. Mając taki komputer w domu, użytkownicy chcieliby np. wypożyczyć filmy przez internet albo korzystać z serwisów internetowych przystosowanych do obsługi pilotem. Niestety, w praktyce funkcjonalność Media Center sprowadzała się do oglądania programu TV z możliwością zmiany kanałów za pomocą pilota. System ten nie zdołał zmienić przyzwyczajeń. Ludzie w dalszym ciągu kupują osobne urządzenia do odbioru telewizji, słuchania muzyki czy oglądania filmów. Sądzę jednak, że wraz z upowszechnieniem się Visty komputer multimedialny dostanie drugą szansę. Media Center jest standardowo instalowany wraz z Windows Vista Home. Poza tym rozwija się wypożyczanie filmów przez internet, więc będzie co oglądać.

NEXT: Jesteście największym producentem desktopów. Teraz jednak blisko połowa rynku to laptopy. Czy macie sukcesy w produkcji i sprzedaży przenośnego sprzętu?
TK: Nie znam firmy lokalnej, która jest mocna w notebookach. Na świecie jest kilka korporacji, które liczą się w tym segmencie. Są to bez wyjątku wielcy producenci, tacy jak Acer, Lenovo, Toshiba, Dell. Słaba pozycja mniejszych firm wynika z wysokich kosztów zaprojektowania komputera przenośnego od podstaw. Są to sumy od 700 tysięcy dolarów do miliona. Żeby inwestycja się opłaciła, trzeba sprzedać około miliona komputerów. Laptopy, które sprzedajemy obecnie, nie są przez nas wyprodukowane. Kupujemy je od podwykonawcy, który wytwarza je na nasze zamówienie. Niestety, projekt tego komputera nie jest nasz – taki sam model można było kupić w regionie i na świecie jeszcze pod kilkoma innymi markami. Jednak wkrótce to się zmieni.

NEXT: W jaki sposób?
TK: Współpracujemy z Intelem przy programie unifikacji i standaryzacji komponentów notebooka – Common Building Blocks for Notebooks. Gwarantuje on, że części różnych producentów będą do siebie pasować. Pozwoli to na kupowanie na rynku takich części, jak panel LCD, obudowa, klawiatura, karta graficzna, płyta główna, dysk i napęd optyczny, i składanie z nich notebooka. Dokładnie w taki sam sposób, w jaki składa się desktop. Dzięki CBB dużo prościej i taniej będzie można modyfikować wygląd zewnętrzny laptopa. Górny element obudowy panelu LCD, czyli pokrywę klawiatury, na którą przede wszystkim patrzą klienci, będzie można projektować niewielkim kosztem i zmieniać tak jak przedni panel obudowy komputera stacjonarnego Pierwszy laptop wyprodukowany w naszej fabryce dostarczymy na rynek w lipcu–sierpniu. Obecnie jesteśmy na etapie rozwojowym. Linia produkcyjna jest gotowa. Uruchomiliśmy na niej już produkcję telewizorów LCD. Dzięki temu nauczyliśmy się dobrze integrować panel LCD z urządzeniem

NEXT: Ile zamierzacie sprzedać laptopów?
TK: Liczmy na 5–6 proc. rynku w 2009 r., czyli około 50 tys. sztuk.

NEXT: Jak pan widzi przyszłość notebooków?
TK: Wydaje mi się, że część rynku będzie zmierzała w kierunku konfiguracji o małej przekątnej ekranu 8–10 cali. My już taki produkt wprowadziliśmy do sprzedaży z dość dużym sukcesem. Rozwijać się będzie także segment laptopów z bardzo dużymi przekątnymi ekranu, które będą wybierane jako zamienniki komputerów stacjonarnych. Zmniejszać się będzie natomiast udział modeli 15,4 cala, ponieważ są one zbyt ciężkie. Najbardziej popularnym modelem w niedalekiej przyszłości stanie się urządzenie z ekranem 13,3 cala. To najlepszy kompromis między wagą urządzenia a rozmiarem ekranu.

NEXT: Planujecie wprowadzić ultralekkie komputery na platformie Intela – Atom?
TK: My już sprzedajemy tej klasy komputer – nie na Intelu, tylko na komponentach AMD. Nasz laptop jest lekki. Waży około 1,2 kg, ma mały pobór mocy, jest wydajny i cichy. Myślę, że już w czerwcu–lipcu zaprezentujemy komputery bazujące na platformie Atom. Jednak nie spodziewam się, żeby laptopy tego typu przejęły duży udział w rynku. To sprzęt dla niszowych grup odbiorców. Mogą się nimi zainteresować np. dziennikarze.

NEXT: Sprzedajecie pecety z Linuksem. Jakie jest na nie zapotrzebowanie?
TK: Z badań wynika, że 99 proc. końcowych użytkowników używa Windows. Mimo to jest duże zapotrzebowanie na pecety bez tego systemu, ponieważ są dużo tańsze. Nie możemy jednak sprzedawać komputerów bez systemu, bo nie pozwala na to OEM-owa umowa z Microsoftem. Poza tym co to za pecet bez systemu? To niepełnowartościowy produkt, którego nie można uruchomić po wyjęciu z pudełka. Dlatego na części produkowanych pecetów instalujemy system Linux Mandriva. Obecnie sprzęt z Linuksem to około 40 proc. naszych komputerów. Jest to system całkowicie przygotowany do pracy nawet dla tych, którzy niewiele wiedzą o komputerach.

NEXT: Czy sprzedajecie komputery robione na indywidualne zamówienie użytkowników?
TK: NTT w ogóle nie sprzedaje bezpośrednio do końcowego użytkownika. Komputery trafiają najpierw do naszych partnerów handlowych, którzy sprzedają je dalej. Oczywiście każdy z nich może zamówić dowolną konfigurację, pod warunkiem że mieści się w ramach sprzętu certyfikowanego przez Microsoft, który znajduje się na liście Windows Hardware Quality Labs. Z roku na rok jednak zainteresowanie sprzętem na zamówienie jest coraz mniejsze.

NEXT: Dziękujemy za rozmowę.


Tagi: sprzęt   firma   wywiad  
Ocena: +++++    (aby ocenić, musisz się zalogować w serwisie)

< Poprzednia 1 2 Następna >

Podobne artykuły:

Komentarze:

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował.
Niezalogowany

Aby mieć dostęp do niektórych części serwisu NEXT (np. forum dyskusyjnego, oceny numeru, newslettera), musisz posiadać konto w naszym serwisie. Zachęcamy do darmowej rejestracji!

Jeżeli posiadasz już konto w serwisie, to zaloguj się.