jak zwiększyć wygodę pracy z laptopem
Data: 22 kwiecień 2008
Identyfikator: 080552
Komputer przenośny ze względu na mobilność i niewielkie rozmiary ma sporo wad w porównaniu z tradycyjnym pecetem. Nie znaczy to jednak,
że musisz się na nie godzić. Istnieje wiele sposobów, aby praca
z komputerem przenośnym była równie wygodna jak ze stacjonarnym.
Strona 1 z 2
Podstawowym ograniczeniem notebooka
jest mała i nie zawsze wygodna klawiatura, brak myszy i stosunkowo słabej jakości ekran (charakterystyczna jest zwłaszcza niska jasność wyświetlacza przy zasilaniu bateryjnym – ma to na celu oszczędność energii). W zamian za te wyrzeczenia każdy użytkownik może się cieszyć niewielkimi rozmiarami i mobilnością urządzenia.
Mysz czy touchpad?
Touchpad we współczesnych laptopach jest urządzeniem naprawdę wysokiej klasy. Użytkownik oprócz dwóch klasycznych przycisków ma do dyspozycji paski przewijania zastępujące rolkę, może także korzystać z dobrodziejstwa technologii rozpoznawania dotknięcia kilkoma palcami naraz. Jednak klasyczna mysz i tak pozostaje niepokonana, jeśli chodzi o wygodę użytkowania.
Warto z niej korzystać wszędzie tam, gdzie masz pod ręką twardą płaską powierzchnię. Podstawowym problemem, jaki wiąże się z notebookową myszką, jest jednak konieczność przenoszenia dodatkowego urządzenia. Pewnym rozwiązaniem są myszy z miniaturowym nadajnikiem, który na stałe możesz zostawić w porcie USB, lub takie z nadajnikiem chowanym we wnętrzu elektronicznego gryzonia. Jeżeli nie używasz żadnych kart PCMCIA, możesz wykorzystać specjalny model komunikujący się z notebookiem za pośrednictwem Bluetooth, który da się schować w takim gnieździe. Jego wadą jest jednak stosunkowo toporny kształt.
Stacje dokujące
O ile przenoszenie myszy nie sprawia zbyt dużych problemów, to robienie tego z klawiaturą nie jest dobrym pomysłem. Poza tym rzadko zdarza się, by klawiatura wbudowana w komputer przenośny była tak niewygodna, aby nie dało się na niej w ogóle pracować.
Większość firm oferuje doskonałe rozwiązanie dla osób, które traktują notebook jak teczkę na dokumenty i pliki, a większość czasu spędzają w tych samych miejscach. Przykładem może być służbowy laptop, na którym pracujemy 8 godzin w biurze i zabieramy go do domu, aby posurfować po internecie, lub na oficjalne wyjazdy i prezentacje. W takiej sytuacji przenośny pecet przez większość czasu leży na biurku w pracy. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby postawić obok niego monitor LCD, który w większości wypadków będzie oferował lepszy obraz niż matryca laptopa, oraz skorzystać z pełnowymiarowej klawiatury i myszy.
Zdecydowana większość notebooków ma gniazdo D-Sub lub DVI do podłączenia dodatkowego monitora i porty USB do klawiatury i myszy. Codzienne podłączanie wszystkich kabli nie ma jednak nic wspólnego z wygodą pracy. Prawidłowym rozwiązaniem problemu jest zastosowanie stacji dokującej. Jest to swego rodzaju podstawka, w którą wkładamy laptop. Wyposażona jest w te same porty komunikacyjne co laptop (czasem jest ich nieco więcej). Z tego powodu nazywana jest niekiedy replikatorem portów. Ta nazwa nie do końca jest właściwa. Stację dokującą odróżnia od replikatora to, że ma wbudowane złącza umożliwiające instalację kart PCMCIA lub Express Card) oraz pamięci masowych. Z punktu widzenia wygody pracy replikator sprawdzi się jednak równie dobrze co stacja. Najprostszy model możesz kupić za 20 zł, zaś cena stacji dokującej do większości notebooków nie przekracza 500 zł. W porównaniu z cenami laptopów nie są to więc kwoty przesadnie duże.
Ocena: 



(aby ocenić, musisz się zalogować w serwisie)
Podobne artykuły: