jak działają hakerzy
Data: 19 luty 2008
Identyfikator: 080306
Każda epoka ma swoich bohaterów. Dawnych rycerzy i samurajów zastąpili współcześnie hakerzy, których
nazywa się nawet kowbojami cyberprzestrzeni. Ile w ich działaniach jest szlachetnej misji, a ile pospolitego zbójnictwa? Jakie korzyści i jakie zagrożenia powodują ich działania? I, co najważniejsze, w jaki sposób należy się przed nimi bronić?
Strona 1 z 4
|
Sztuczki hakerów
|
- Podwójne rozszerzenie to sprytna sztuczka polegająca na tym, że w nazwie wirusa czy robaka zawarty jest typ rozszerzenia. Jednak prawdziwe rozszerzenie określające typ pliku jest zmyślnie ukryte. Jak? W bardzo prosty sposób – przez dodanie dużej liczby spacji na końcu nazwy, np. LoveLetter.txt.exe, spowoduje, że końcówka z nazwą rozszerzenia z reguły jest niewidoczna, zwłaszcza gdy spacji jest nie kilka, ale kilkadziesiąt. Użytkownik w takim przypadku widzi tylko bezpieczną część nazwy pliku z imitacją jego rozszerzenia.
- Spakowany plik .zip, zabezpieczony hasłem, dołączony jest do wiadomości e-mailowej, a hasło wpisane jest w samym liście. Z tego powodu żaden program antywirusowy nie może sprawdzić skompresowanej zawartości załącznika, a użytkownik uspokojony brakiem sygnału ostrzegawczego od programu antywirusowego rozpakowuje zawartość.
- Prosty trik – przekodowanie nagłówka listu tak, aby zawierał oznaczenie, jakie stosowane jest przy odpowiedzi na jakiś list, czyli „Re:”, „re:” albo cały ciąg tych oznaczeń. Ma to na celu przekonanie ofiary, że jest to dalszy ciąg nawiązanej wcześniej korespondencji, nadawca jest już znany i można zaufać treści jego listu.
|
Wirtualny świat pod pewnym względem nie różni się od realnego – tu też grasują złodzieje i wyzyskiwacze. Używają jedynie trochę innych narzędzi do czynienia szkód. Gdy jest się nieostrożnym, można stracić w cyberprzestrzeni naprawdę dużo pieniędzy.
Haker czy kraker?
Wokół hakerów narosło wiele legend wzmacnianych przez medialny szum. Liczba publikacji wzrasta, gdy ujawniane są kolejne przypadki spektakularnych włamań do systemów komputerowych. Nikt już dziś nie odróżnia dobrych hakerów od złych krakerów, których nazwa wywodzi się od zbitki słów „criminal hacker”. Jeszcze w niektórych publikacjach można znaleźć podział na hakerów w białych kapeluszach, czyli tych dobrych, i w czarnych kapeluszach, tzn. złych. Jednak z uwagi na liczne publikacje o popełnianych w sieci przestępstwach termin „haker” stał się jednolitym określeniem o wyraźnie pejoratywnym znaczeniu. Kojarzony jest jednoznacznie z przestępcą próbującym złamać zabezpieczenia komputerowe, aby uzyskać korzyści finansowe.
Media pokazują tylko ciemną stronę hakingu, bo to sprzedaje się najlepiej. Ale prawdziwy haker to osoba posiadająca ogromną wiedzę informatyczną, którą jest w stanie wykorzystać do robienia takich rzeczy, o jakich przeciętni użytkownicy mogą tylko pomarzyć. Włamania do systemów traktuje jako wyzwanie dla swoich umiejętności. Potrafi doskonale programować, wykorzystywać gotowe exploity, poza tym jest doskonałym ekspertem od sieci. Haking jest sztuką niedostępną dla zwykłych zjadaczy chleba. Dlatego m.in. spośród hakerów rekrutują się najlepsi administratorzy systemów. I dlatego tzw. nawróceni hakerzy – jak określają ich media, czyli ci, którzy zmienili czarne kapelusza na białe – są najlepszymi konsultantami firm zajmujących się zabezpieczaniem systemów komputerowych.
Dlaczego hakerzy atakują komputery?
Na początku hakerzy włamywali się do komputerów po to, aby sprawdzić swoje umiejętności. Im lepsze zabezpieczenia udawało im się złamać, tym większą sprawiało im to radość. Należy pamiętać, że cel ich ataków z uwagi na nikłe zastosowanie komputerów nie miał specjalnych wartości komercyjnych. W miarę wzrostu liczby i znaczenia komputerów oraz większej wiedzy na ich temat zaczęły pojawiać się ataki, mające na celu dokonanie jak największych zniszczeń. Ich autorami były osoby, które chciały pokazać swoją siłę, zdobyć medialną sławę, zaimponować innym. Gdy komputery stały się nieodłącznym elementem życia niemal każdego człowieka w cywilizowanym świecie, cel ataków diametralnie się zmienił. Teraz jego celem stali się anonimowi użytkownicy, którzy są okradani i oszukiwani przez niekiedy doskonale zorganizowane mafie cyberprzestępców.
Obecnie największe napady na banki dokonywane są nie z bronią w ręku i workiem na pliki banknotów, tylko przez ogołocenie kont internetowych wielu nieostrożnych użytkowników za pomocą nieautoryzowanego dostępu i przelewów na zastrzeżone konta w krajach będących rajem podatkowym. To oczywiście tylko jedno z możliwych zastosowań współczesnego hakingu. Inne grupy przestępcze przechwytują źle zabezpieczone komputery i, tworząc z nich sieci botnetów, używają do zalewania spamem całego świata lub do skoncentrowanych ataków mających na celu sparaliżowanie określonych serwisów. Innym sposobem nielegalnego zdobywania pieniędzy jest szantażowanie firm, głównie zajmujących się handlem w internecie, przez grożenie zaszyfrowaniem zawartości ich serwerów i żądanie w zamian haraczu.
Co się więc stało z tymi pierwszymi hakerami? Oczywiście nadal istnieją idealiści, którzy wierzą, że dobro może zwyciężyć i da się zastosować systemy, których nie można złamać w skończonym czasie. To tzw. etyczni hakerzy, którzy włamują się, szukając słabych punktów w systemach zabezpieczeń tylko po to, aby je poprawić i ulepszyć.
Ocena: 



(aby ocenić, musisz się zalogować w serwisie)
Podobne artykuły: