wtorek, 22 maj 2012
NEXT / Artykuły / NEXT 4/2009 / Artykuły z NEXT 4/2009 / Odcinanie od sieci
NEXT 4/2009 - okładka





Temat numeru:
Przejdź do innych artykułów:

NEXT 4/2009 - Odcinanie od sieci

Odcinanie od sieci - ikonka ograniczenia w pobieraniu plików z internetu

Data: 9 marzec 2009
Identyfikator: 090405

Na początku lutego polskich internautów zelektryzowała wiadomość, że jeden z naszych dostawców internetu będzie odłączać piratów od sieci. Na forach dyskusyjnych zawrzało i ponownie wrócono do tematu, jak i czy w ogóle karać osoby łamiące prawa autorskie oraz kto powinien to robić.


Zdaniem eksperta

  • Bartłomiej Witulski
    rzecznik prasowy BSA w Polsce
Ostatnio pewne kontrowersje wzbudziły zmiany w regulaminie jednego z operatorów telekomunikacyjnych działających w Polsce. Ten, wzorem francuskim, wprowadził zasadę trzykrotnego ostrzeżenia zwaną „Tri-strike and you're out". Karą zablokowania dostępu („odcięcia” sieci) objął nie tylko rozpowszechnianie materiałów objętych ochroną prawno-autorską, co jest czynem zakazanym i zagrożonym odpowiedzialnością karną, ale także ich pobieranie (ściąganie, downloading), będące czynem niedozwolonym, podlegającym odpowiedzialności cywilnej. Zważywszy, że zaniechania ze strony providerów mogą się wiązać z ich własną odpowiedzialnością prawną, trudno się dziwić wprowadzaniu restrykcji wobec nielegalnej działalności użytkowników. Warto też pamiętać, że tego rodzaju działania wobec osób naruszających prawo mają służyć ograniczeniu zjawiska piractwa intelektualnego w internecie, które nie tylko naraża na szkody twórców, artystów i producentów w branży fonograficznej, filmowej i komputerowej, ale i poprzez masową skalę naruszeń negatywnie wpływa na całą gospodarkę.

W Europie temat nie jest nowy. Już od ponad roku kolejne państwa próbują przeforsować własne pomysły na walkę z osobami pobierającymi nielegalne treści z sieci. Polska jak dotąd popierała zdanie Komisji Europejskiej, która zaleca, aby nikogo nie szpiegować i nie odcinać od sieci. Przyszłość nie jest jednak taka pewna, ponieważ operatorzy telekomunikacyjni mogą prowadzić własną politykę.

Czy Aster odłącza?

Nie jest tajemnicą, że kontrowersyjna informacja dotyczyła firmy Aster. Miała ona zmienić regulamin tak, że każdy, kto pobiera, udostępnia czy dystrybuuje pliki z naruszeniem praw autorskich, będzie mógł pożegnać się z dostępem do internetu. Początkowo zaowocowało to wzajemnym zachęcaniem się klientów do zrywania umów, co w przypadku zmiany regulaminu nie powoduje żadnych prawnych i finansowych konsekwencji. Według doniesień prasowych do punktów obsługi abonenta ustawiały się kolejki zainteresowanych internautów.

Na odpowiedź firmy nie trzeba było długo czekać. Według oświadczenia wydanego przez Janusza Arciszewskiego, prezesa zarządu Aster, wprowadzone zmiany wcale nie modyfikują polityki operatora dotyczącej naruszania praw autorskich, która od zawsze jest taka sama. „W wypadku otrzymania informacji, że użytkownik określonego adresu IP dokonuje nielegalnych czynności, Aster nie może takiego zawiadomienia zignorować i ma prawny obowiązek (...) podjąć działania” – czytamy w oświadczeniu. Co ważne, prezes zaprzeczył, że provider szpieguje swoich klientów, dzięki czemu miał zdobywać informację o pobieraniu nielegalnych plików, a tym samym po trzecim ostrzeżeniu odcinać ich od internetu. Przyczyna tego jest banalna: Aster nie ma narzędzia, które jednoznacznie określałoby, które elementy pobierane np. z sieci P2P są pirackie, a które nie. Dodatkowo według różnych głosów mogłoby to być sprzeczne z obowiązującym w Polsce prawem.

Pobierając, jednocześnie udostępniasz

Według polskiego prawa programy komputerowe, wydawane na licencji komercyjnej (czyli z wyjątkiem tzw. wolnego oprogramowania), nie mogą być ani pobierane, ani udostępniane za pośrednictwem sieci P2P. W stosunku do muzyki i filmów nasze prawo nie jest tak rygorystyczne. W ramach kręgu osób pozostających w związku osobistym (w szczególności powinowactwo, pokrewieństwo i  układy towarzyskie) można korzystać z pojedynczych egzemplarzy utworu (tzw. użytek osobisty). W praktyce oznacza to, że przed sądem możemy próbować wybronić się z pobierania plików chronionych prawem autorskim jako takich, które pobieraliśmy na własny użytek. Haczyk jest jednak gdzie indziej. Zasada działania sieci P2P polega na tym, że pobierając pliki, jednocześnie udostępniamy je innym użytkownikom. Jeśli treści te są nielegalne, łamiemy prawo.

Europejska batalia

To, co tak zbulwersowało polskich internautów, już od kilku miesięcy jest elementem batalii na arenie europejskiej. Najostrzej z piratami chce walczyć Francja, której rząd porozumiał się z wydawcami muzyki i filmów oraz dostarczycielami internetu i chce odcinać piratów od sieci. Plan jest stosunkowo prosty, lecz ma być efektywny w działaniu – francuskie firmy telekomunikacyjne mają zacząć monitorować aktywność swoich użytkowników i przekazywać dane notorycznych piratów niezależnej komisji. Ta, po stosownej weryfikacji, najpierw zacznie od wysyłania ostrzeżeń. Jeśli upomnieni użytkownicy nadal kontynuować będą nielegalne działania, zostaną czasowo lub permanentnie odłączeni od internetu.

Podobne rozwiązanie chce też wprowadzić irlandzki operator Ericom, który podpisał odpowiednie porozumienie z firmami fonograficznymi – różnica polega na tym, że tu piratów namierzać mają wytwórnie. Z kolei szwedzka policja domaga się od państwa zmiany prawa, tak by mogła mieć dostęp do danych osobowych wszystkich podejrzanych o nielegalne pobieranie plików.

Na razie takim rozwiązaniom przeciwstawia się Unia Europejska, która jeszcze w kwietniu 2008 roku odrzuciła koncepcję trzech przewinień, znaną pod nazwą „Tri-strike and you’re out”. Po raz kolejny, przy wsparciu m.in. przedstawicieli Polski, zrobiła to we wrześniu ubiegłego roku, uchwalając tzw. pakiet telekomunikacyjny. Dzięki poprawce francuskiego polityka Guya Bono zapisano, że prawa użytkowników sieci mogą być ograniczane tylko z zachowaniem podstawowych praw obywatelskich. A te uniemożliwiają m.in. śledzenie internautów.

W poszukiwaniu metody

Groźby odcinania od sieci, sprawy sądowe i wysokie grzywny nie przynoszą jednak oczekiwanych efektów. Wydaje się, że nie ma skutecznej metody na walkę z piractwem. Może więc zainteresowane branże powinny zamiast o kiju, pomyśleć o marchewce?

Tak robi część zespołów, które udostępniają swoją muzykę w sieci, czy producenci gier, którzy starsze tytuły sprzedają za nieduże pieniądze. Najskuteczniejsza może być jednak metoda mieszana: karanie piratów i jednoczesne udostępnianie prostych i tanich narzędzi do legalnego nabywania filmów, muzyki i oprogramowania.


Tagi: internet  
Ocena: +++++    (aby ocenić, musisz się zalogować w serwisie)

Podobne artykuły:

Komentarze:

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował.
Niezalogowany

Aby mieć dostęp do niektórych części serwisu NEXT (np. forum dyskusyjnego, oceny numeru, newslettera), musisz posiadać konto w naszym serwisie. Zachęcamy do darmowej rejestracji!

Jeżeli posiadasz już konto w serwisie, to zaloguj się.