rynek
Data: 17 luty 2009
Identyfikator: 090348
Kryzys finansowy te dwa słowa były w ostatnich miesiącach odmieniane przez wszystkie przypadki. Towarzyszyły im zwolnienia, bezrobocie i recesja.
Nie uniknęła ich branża IT, która również redukuje koszty. Czy jest aż tak źle? Zdania wśród specjalistów są podzielone.
|
Dell przenosi produkcję do Polski
|
- Rafał Branowski
Communications Manager Dell Polska
NEXT: Jaka była przyczyna przeniesienia produkcji z irlandzkiego Limerick do Łodzi?
Rafał Branowski: To jest czysto ekonomiczna decyzja, która jest częścią planu, który Michael Dell ogłosił w 2007 roku. Jego realizacja ma w sumie przynieść około trzech miliardów dolarów oszczędności.
NEXT: Co ta decyzja oznacza dla polskiej fabryki?
RB: W związku ze zwiększeniem mocy produkcyjnych w fabryce będziemy przyjmowali nowych pracowników. Na razie jednak jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o konkretnych liczbach. Będzie to zależało od tego, które linie zostaną do nas przeniesione i jak zostaną zorganizowane. Produkcja może się bowiem odbywać w dwóch systemach. Pierwszy, progresywny, polega na tym, że na każdym etapie montowane są kolejne części komputera. Drugi to taki, jaki mamy teraz w Łodzi, czyli niemal cały komputer jest składany przez jedną osobę na jednym stanowisku. Ważny będzie również popyt na komputery w Europie.
NEXT: Czy Polacy zatrudnieni w Limerick chcą u nas pracować?
RB: To będzie indywidualna decyzja każdej osoby, ponieważ my nie prowadzimy aktywnego planu relokacji pracowników. Przy czym jeśli będą tacy, którzy się zdecydują do nas przenieść, będą mieć lepszą pozycję i szanse na zatrudnienie jako osoby, które już mają odpowiednie doświadczenie przy składaniu komputerów.
NEXT: Czy za kilka lat produkcja może być przeniesiona gdzie indziej?
RB: Wszystko zależy od tego, jak będzie zachowywał się rynek i jak będzie wyglądała ogólna sytuacja ekonomiczna. Będziemy na bieżąco analizowali nasze procesy, w taki sposób, aby były kosztowo jak najbardziej efektywne.
|
Obecna sytuacja jest sprawdzianem kondycji firm. Już niedługo słabsze upadną, a te, które wykażą się rozsądną polityką finansową i kadrową, mają szansę nie tylko przetrwać, ale też stać się dużo mocniejsze.
Duże zlecenia ratują
Według badań i przewidywań Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD; raport: Information Technology Outlook) branża teleinformatyczna najmniej odczuje efekty światowego kryzysu finansowego, choć i tu sytuacja najlepsza nie będzie. Najlepiej zniosą go firmy oferujące usługi i producenci oprogramowania, co paradoksalnie ma związek z ograniczaniem kosztów w przedsiębiorstwach z innych branż i inwestowaniem w efektywniejsze systemy IT.
Według OECD raczej spokojnie mogą spać ci, którzy realizują duże zlecenia państwowe, na przykład w infrastrukturę sieciową. Jednak już producenci półprzewodników będą musieli spowolnić produkcję, ponieważ mają niewielkie szanse na zachowanie dotychczasowego tempa rozwoju.
Masowe zwolnienia
Mimo tych przewidywań, dość optymistycznych, wiele firm na wszelki wypadek już ogranicza
zatrudnienie i tnie koszty. Mogą to potwierdzić tysiące zwalnianych pracowników z firm, które dotąd uchodziły za najlepsze miejsca pracy: Dell – 8800, Microsoft – 5000, eBay – 1500. Nie wspominając o Google, który nie znalazł się nawet w pierwszej dziesiątce pracodawców, choć dotąd był liderem, a prezentacje z siedziby ze zjeżdżalniami i wielkimi pufami uprzyjemniającymi pracę podbijały internet.
Należy w tym miejscu wspomnieć również o problemach firm, które zdobywały fundusze od zewnętrznych inwestorów. W dużej mierze dotyczy to start-upów internetowych, które jeśli nie wykażą się umiejętnością zarabiania na siebie, a nie tylko zdobywania nowych użytkowników, mogą powoli zwijać biznes.
Polskie problemy
Sytuacja polskiej branży IT też nie jest najlepsza. Kryzys może np. dotknąć mieszkańców Dolnego Śląska i jednocześnie pracowników fabryki LG Electronics. W styczniu tego roku większość z nich była wysyłana na przymusowe urlopy, a weekendy trwały trzy dni w tygodniu. Już w tej chwili firma chce renegocjować umowę z państwem z 2005 roku, która zobowiązywała – w zamian za pomoc finansową – do zatrudnienia odpowiedniej liczby ludzi. Dolnośląskie LG wie, że temu nie podoła.
Podobne problemy mogą dotknąć wielu firm zagranicznych zarówno tych umiejscowionych w Wolnych Strefach Ekonomicznych, jak i pozostałych. Trzeba jednak dodać, że eksperci od tego rynku patrzą nieco bardziej optymistycznie niż zwalniani pracownicy. Skłaniają do tego m.in. takie decyzje, jak ta Della, o przeniesieniu całej produkcji komputerów na Europę do podłódzkiej fabryki. Polaków to cieszy, ale związane jest to z całkowitym zamknięciem zakładu produkcyjnego w irlandzkim Limerick.
Inwestycje w IT
Dobre wiadomości płyną również z różnych badań. Według Sybase Polska ponad 60 procent przepytanych przez nich osób odpowiedzialnych za IT w firmie deklaruje, że nie ograniczy środków na inwestycje w tę działkę. Przy czym, jak wskazują specjaliści z Gartnera, rozmiar faktycznie się nie zmieni, ale dotknie to istoty realizowanych projektów. W praktyce oznacza to dużo mniejsze wydatki na zakup sprzętu, a ich wzrost na oprogramowanie i outsourcing wielu usług.
Firmy zaczną bowiem konsolidować swoje bazy danych, inwestować w wirtualizację czy wycofywać przestarzałe aplikacje i wymieniać je na efektywniejsze. Również zlecanie pewnych zadań, niezwiązanych z podstawową działalnością przedsiębiorstwa, znacząco obniży koszty, ale i zwiększy zapotrzebowanie na firmy świadczące takie usługi. Mogą na tym zyskać mniejsze podmioty, mające lepszą i tańszą ofertę.
Silna branża
Informatycy nie powinni wpadać w panikę, bo wzrost wydatków na technologie IT jest jedną z recept wyjścia z kryzysu, stosowaną we wszystkich segmentach rynku. Zarówno u nas, jak i na świecie to właśnie branża teleinformatyczna pierwsza wyjdzie z problemów finansowych i pociągnie resztę gospodarki.
Ocena: 



(aby ocenić, musisz się zalogować w serwisie)
Podobne artykuły: