raport: tworzenie przenośnych wersji systemów operacyjnych
Data: 17 luty 2009
Identyfikator: 090356
Wyobraź sobie spersonalizowany system operacyjny, dający dostęp
do ulubionych aplikacji, który możesz nagrać na pendrive, mieć zawsze w kieszeni, a także uruchomić na dowolnym pececie. Albo sprawiający, że komputer pobiera mniej mocy i startuje szybciej niż uruchomiony klasycznie. Mit? Nie, rzeczywistość na wyciągnięcie ręki.
Strona 1 z 3
|
Szybka pobudka peceta
|
Jeśli czas startu zainstalowanego na dysku twardym systemu jest kluczowym czynnikiem, warto peceta usypiać, a nie wyłączać. Taką funkcję oferują wszystkie systemy operacyjne. Korzystając z niej, dane załadowane do pamięci komputera pozostają w RAM-ie, gdy komputer „nie działa”. Dzięki temu po wznowieniu pracy nie będzie konieczne wczytywanie bibliotek i sterowników z dysku twardego, co umożliwi wyświetlenie pulpitu
i odtworzenie wszelkich uruchomionych aplikacji do stanu sprzed uśpienia faktycznie w kilka sekund.
Ale warto wiedzieć, że stanów uśpienia jest kilka i różnią się one od siebie znacznie. Standard ACPI definiuje kilka trybów:
- S1 (Power On Suspend) – PC formalnie nie działa, bo procesor nie przetwarza rozkazów. Wszystkie urządzenia, w tym karty rozszerzeń, mogą (ale nie muszą) zostać wyłączone, jeśli zasygnalizują, że nie muszą pozostać czynne. Podtrzymane jest zasilanie procesora i stan pamięci.
- S2 (Standby) – jak S1, ale wyłączany jest CPU.
- S3 (Suspend To RAM) – podtrzymywane jest jedynie napięcie dla pamięci operacyjnej; wszelkie pozostałe komponenty są wyłączone. Oznacza to, że system opearcyjny przed przejściem w ten tryb musi zapisać m.in. stan rejestrów procesora oraz zawartość jego pamięci cache, a przy wznowieniu działania – przywrócić je.
- S4 (Suspend to Disk) – także napięcie pamięci zostaje wyłączone, a więc jej zawartość musi być zgrana na dysk twardy. Tryb ten powszechnie znany jest jako hibernacja.
To, z których trybów ACPI będzie można wykorzystać, zależy głównie od BIOS-u. Praktycznie stosowanymi trybami są S1 i S3. Pierwszy z nich charakteryzuje się sporym poborem mocy – około połowy nominalnego zużycia, ale zapewnia praktycznie niezwłoczne przywrócenie systemu do pracy.
W trybie S3 pecet pobierze średnio 5–15 W,
a wznowienie potrwa kilka sekund. O ile w obu tych trybach przy wznawianiu komputer zaczyna pracę de facto już w przywróconym systemie operacyjnym, hibernacja wygląda inaczej. Tutaj przy starcie przeprowadzana jest cała procedura rozruchu, uwzględniająca testy POST BIOS-u czy wywołanie menedżera startu. Jedynie samo ładowanie systemu trwa szybciej, bo zamiast wczytywać pojedynczo kolejne biblioteki i sterowniki, przywracany jest do pamięci jej obraz, wykonany przy usypianiu w ten sposób peceta.
|
Popularność pendrive’ów jest tak wielka, że praktycznie każdy użytkownik PC ma dziś kilka takich urządzeń. Ale ich możliwości wykraczają daleko poza pojemniejszy substytut odeszłej do lamusa dyskietki. Typowy, dwu- czy czterogigabajtowy nośnik pamięci Flash może pełnić wiele innych ról. Zauważyli to np. programiści Microsoftu, wyposażając Vistę w mechanizm ReadyBoost. Pozwala on wykorzystać kluczyk USB jako pamięć swap, odciążając w ten sposób dysk twardy. A to tylko część możliwości.
Pendrive – przenośny dysk twardy
Zdecydowana większość sprzedawanych pamięci Flash USB udostępnia całą swoją objętość jako jeden napęd. Ale niektóre z nich, np. Pentagram PentaDrive, pojawiają się jako dwie partycje, z których pierwsza zawiera drobne narzędzia systemowe. Jest to możliwe, bo pendrive
jest traktowany analogicznie jak zwykły dysk twardy. W praktyce oznacza to, że tak samo jak HDD ma własną tablicę partycji MS-DOS. Jego obszar można podzielić zatem niemal dowolnie na woluminy, a do sektora startowego wgrać bootmenedżer. Posłuży on do wystartowania wybranego systemu rezydującego na jednej z partycji flaszki.
Z tak przygotowanej pamięci USB można uruchomić komputer w niemal identyczny sposób, co ze zwykłego dysku czy płyty CD. Wystarczy przełączyć w BIOS-ie komputera kolejność startu urządzeń, wybierając jako pierwszy start z nośników wymiennych. Taką funkcję oferują praktycznie wszystkie w miarę nowoczesne płyty główne, to jest wyprodukowane mniej więcej po 2004 roku. Wystarczy wpiąć klucz USB do portu – może być on w stanie fabrycznym, czyli pusty (bez żadnych danych ani specjalnego przygotowania), by BIOS rozpoznał go jako urządzenie startowe i wyświetlił na liście wyboru obok napędów CD/DVD.
Szybki start z USB?
Nie należy jednak nadto przeceniać możliwości pendrive’a. Użycie spójnika „albo” w zdaniu otwierającym artykuł nie jest przypadkowe, zwłaszcza w odniesieniu do czasu startu systemu nagranego na flaszce. Jednym z argumentów przemawiających za taką metodą jest uzyskanie szybko startującego PC. Ulubionym zwrotem marketingowym niektórych porad jest „start w kilka sekund”, a środkiem pomocniczym w realizacji tego celu coraz częściej ma być właśnie pamięć Flash.
W praktyce wygląda to jednak zupełnie inaczej. Wystarczy porównać jeden kluczowy parametr, decydujący w znacznej mierze o tym, jak szybko system startuje – średni transfer przy odczycie danych z napędu. W trakcie uruchamiania systemu następuje bardzo intensywny odczyt danych, więc wydajność dysku jest tu kluczowa. Zakładając, że wolumin systemowy jest nieco pofragmentowany w wyniku typowego użycia, dla typowego dysku SATA będzie to około 40–50 MB/s, dla pamięci USB – od
10 do 25 MB/s, dla DVD – 10–20 MB/s, a CD – 6–10 MB/s. Widać stąd, że używając pendrive’a jako nośnika systemu operacyjnego, nie ma szans na uzyskanie przyspieszenia w stosunku do HDD – tak długo, jak mowa o tym samym systemie. Co więcej, różnice w transferze między poszczególnymi flaszkami są znaczące. Dlatego do tego celu nie należy używać zwykłej, lecz oferującej możliwie najwyższą prędkość odczytu danych. Godne polecenia są zwłaszcza pamięci Kingston DataTraveler Mini, OCZ ATV (i ATV Turbo) oraz Lexar JumpDrive Lightning – wszystkie oferujące średni odczyt na poziomie 25 MB/s.
Obejściem problemów wydajnościowych jest wgranie na pendrive specjalnych wersji Windows czy Linuksa. Odchudzonych, choć dających wciąż dostęp do wszelkich potrzebnych do pracy aplikacji. Takie środowisko oferuje od dłuższego czasu sam Microsoft – to mało znane WinPE (Preboot Environment). Jest to ten sam system, w którym pracuje np. instalator Visty, a także np. aplikacje do partycjonowania czy wykonywania obrazów dysku, oferujące start z CD/DVD, np. Paragon Partition Manager. Z drugiej strony, jeżeli priorytetem jest jeszcze szybszy start komputera, nawet kosztem możliwości, warto wgrać na klucz USB jedną z wielu specjalnych minidystrybucji Linuksa, pisanych właśnie z myślą o takim zastosowaniu.
Ocena: 



(aby ocenić, musisz się zalogować w serwisie)
Podobne artykuły: