test porównawczy narzędzi do zarządzania partycjami
Data: 20 styczeń 2009
Identyfikator: 090237
Niegdyś wszystko było jasne
Partition Magic, program legenda, był niezastąpiony i potrafił wszystko. Zmieścił się na dyskietce i podzielił dysk tak jak trzeba. A potem nadeszła era Windows XP, w której narzędzia do partycjonowania straciły na znaczeniu. Dziś dostępnych jest kilka popularnych programów tej klasy. Co oferują? I czy opłaca się je kupować?
Strona 1 z 3
|
Testowane produkty
|
- Acronis Disk Director Suite 10.0
- EASEUS Partition Manager Professional 3.0.1
- GParted 0.4.1–2
- O&O Software GmbH Partition Manager 2.0.74
- Paragon Software Partition Manager 9.0 Professional (build 8.8.89)
- Symantec Norton Partition Magic 8.0.5
|
Poniższe pytania nie są bezzasadne. Już wbudowany w Windows XP zarządca woluminów mógł praktycznie wszystko, czego zwykłemu użytkownikowi było trzeba. Na etapie instalacji systemu można założyć i sformatować dla niego partycję, a po instalacji łatwo i szybko dodać kolejne. Narzędzie dostępne w Viście ma jeszcze większe możliwości, bo zmienia rozmiar woluminów, także systemowych.
Dość długo właśnie ta ostatnia funkcja dawała Partition Magicowi przewagę nad wbudowanymi w system programami – gdy zachodziła potrzeba wydzielenia z partycji Windows XP miejsca dla nowej, menedżer dysków w XP
zawodził.
Przyszłościowe rozwiązania
Ale Partition Magic to obecnie martwy produkt. Ostatnia wersja 8.05 ukazała się przeszło 4 lata temu i od tej chwili (po przejęciu twórcy programu, firmy PowerQuest przez Symanteca) brak zmian. Tymczasem to, co obecnie stanowi o potencjalnej atrakcyjności produktu, to rozwój technologiczny: obsługa jak największej liczby systemów plików wraz ze wszelkimi czynnościami, jakie można na nich wykonać.
|
Zdaniem redaktora
|
- Krzysztof Roszak
redaktor działu Software i Internet
Jestem zdegustowany tym, jak większość producentów traktuje menedżery partycji, oferując nowe wersje prawie niczym nieróżniące się technologicznie od poprzednich. Miałem nieodparte wrażenie, że ktoś próbuje mnie oszukać, żądając 30 dolarów za produkt praktycznie niewiele więcej potrafiący od systemowych narzędzi. Razi tu kompletna ignorancja względem nowinek technologicznych: rozumiem, że systemów UFS czy XFS aplikacja do Windows może nie obsługiwać. Ale żeby pomijać choćby exFAT, produkt ze świata Windows? Nie obsługiwać
poprawnie dysków dynamicznych czy tablic
GPT? To już jest mocno zaskakujące, bo ani
to technologie nowe, ani niszowe. Nie polecam kupowania żadnej aplikacji płatnej, za to radzę najpierw sprawdzić, czy systemowe narzędzia nie wystarczą. W drugiej kolejności można użyć darmowego GParteda. Dopiero gdy on nie spełni oczekiwań, warto sięgnąć po narzędzie Acronisa albo Paragona. Potem długo, długo nie ma nic.
|
Mimo że pozornie nic się w temacie nie zmienia, przez te kilka lat powstało wiele nowych, przyszłościowych rozwiązań. Przede wszystkim Microsoft wprowadził system exFAT (patrz: ramka „Nowoczesne systemy plików”). Rozwój obejmuje także NTFS, choć bardziej od strony udostępniania w kolejnych edycjach Windows narzędzi do pełnego wykorzystania możliwości, jakie od dłuższego czasu on oferuje. Miękkie i twarde łącza (symlinki), alternatywne strumienie danych czy punkty złączeń. A co na to twórcy menedżerów partycji?
Systemy, partycje, tablice
To, co można zaobserwować w programach do Windows, to skupienie się tylko na FAT, NTFS oraz EXT3. Ten ostatni, jako linuksowy, nie znalazł uznania w oczach programistów EASEUS czy O&O, więc nawet o rozpoznaniu woluminu tego typu za ich pomocą nie ma co myśleć. Na uznanie zasługuje Acronis, który wspiera także alternatywny do EXT3 system ReiserFS. GParted to perełka, bo obsługuje także większość niszowych FS-ów, np. XFS czy JFS.
Rozczarowuje za to fakt, że żaden program nie obsługuje systemu exFAT ani linuksowych EXT4 czy Reiser4. Nieco usprawiedliwia to brak finalnych specyfikacji tych FS-ów w czasie prac nad aplikacjami. EXT4 jest wspierany przez GParted, pod warunkiem że Linux działa na jądrze 2.6.28 lub nowszym. Live-cd tej aplikacji wykorzystuje wersje 2.6.26, obsługując tylko EXT3.
W kwestii obsługi tablic partycji – także technologiczny zastój. Powszechną wadą jest brak obsługi dysków GPT (patrz: ramka „Partycje po nowemu – GPT kontra DOS”). Choć dyski tego typu są obsługiwane na razie tylko przez Linuksa i 64-bitowe edycje Windows, żaden program nie może przedstawić struktury takiego napędu, co w przypadku produktów O&O
i EASEUS mija się z oficjalnymi informacjami. Obecnie może to tylko GParted. Jeśli Windows czy Linux zainstalowany jest na macu za pomocą BootCampa obok OS X, każda z aplikacji komercyjnych będzie więc bezużyteczna. Cieszyć może to, że dyski dynamiczne, wprowadzone już w Windows 2000, są dobrze wspierane,
z wyjątkiem linuksowego GParteda, Partition Magica i, o dziwo, Acronis Disk Directora.
Załóż, przenieś, skopiuj, zmień
To, jakie czynności można wykonywać na partycjach danego typu, w produktach do Windows zależy wprost od założeń twórców danej aplikacji. Inaczej jest w przypadku GParteda, który bazuje na narzędziach do manipulacji partycjami obecnych w systemie: ntfsprogs, dosfstools, jfsutils itd. Stopień obsługi woluminów jest więc uzależniony bardziej od twórców używanych przez program pakietów.
Analizując funkcje wersji live, jest on lepszy od programów do Windows pod względem możliwości zakładania FS-ów różnego typu. Komercyjne produkty pozwalają zwykle tylko na tworzenie partycji FAT i NTFS; Symantec, Paragon i Acronis – także EXT2/3; ten ostatni również ReiserFS. Analogicznie jawią się możliwości, jeżeli chodzi o funkcję zmiany rozmiaru partycji z zachowaniem danych. FAT i NTFS można dowolnie modyfikować we wszystkich programach, EXT2/3 czy ReiserFS – w tych, które te systemy wspierają. W przypadku GParteda stopień obsługi pozostałych FS-ów jest różny.
I tak partycję JFS można powiększyć, ale zmniejszyć jej już nie, a dla HFS/HFS+ sytuacja jest odwrotna. Aby użytkownik mógł łatwo rozeznać się w jego możliwościach, program udostępnia świetne narzędzie informacyjne, prezentujące dostępne opcje.
Przy kopiowaniu partycji można zastosować dwa podejścia: analizę całego obszaru woluminu bit po bicie albo samego systemu plików. Drugi wariant jest oczywiście szybszy, bo przenosi same dane, ale może być użyty tylko wtedy, gdy program dany FS obsługuje. Tak też to działa w praktyce: narzędzia zwykle automatycznie wybierają optymalny tryb, choć np. produkt Paragonu pozwala użytkownikowi wymusić kopiowanie 1:1. Wyjątkami są narzędzie O&O, które funkcji kopiowania nie udostępnia wcale, oraz Partition Magic, który kopiuje tylko znane systemy plików, czyli FAT, NTFS i EXT2/3.
Z przesuwaniem woluminów od strony technicznej jest identycznie, a w praktyce jedyna różnica jest taka, że tym razem produkt O&O nie zawodzi… w pełni. Rzecz leży w wygodzie użytkowania. Podczas gdy pozostałe aplikacje wyświetlają graficzną, interaktywną ilustrację, pozwalając przeciągnąć myszą wolumin po obszarze dysku, w O&O PM2 trzeba ręcznie wprowadzić żądane wartości.
Ocena: 



(aby ocenić, musisz się zalogować w serwisie)
Podobne artykuły: